Projektowanie przemysłowe
Etnodizajn. Zdobienie, przetwarzanie czy nowa wartość?
Bardzo dobrze widać było ten konflikt na trzecim ludowym konkursie minionego roku. Konkursie Cepelii. To, że nadesłane prace były różne, jest raczej normalne, wynikło zapewne z nie dość precyzyjnego określenia, o co chodzi organizatorom. Jednak wybór prac nagrodzonych i wyróżnionych świadczy dobitnie o tym, że organizatorzy nie określili, czego chcą, bo sami tego nie wiedzieli. Pomieszanie mody ze świątkarstwem, profesjonalizmu z amatorstwem, brzydoty z jarmarcznym wdziękiem zrobiło na mnie „porażające” wrażenie. Młodzi dizajnerzy przeciwko domorosłym twórcom? Cepelia to spółdzielnia rzemiosła artystycznego. W konkursie nie zaprezentowano ani artyzmu, ani rzemiosła. Niestety.
Moja wystawa „Naturalne zasoby polskiego designu” powędrowała do Londynu. Pokazana we wrześniu na Tent London, zaprezentowała się dobrze i w mojej głowie uporządkowała trudną kwestię definicji etnodizajnu. Wystawa, mocno okrojona w stosunku do tej ze Stalowej Woli, miała bardzo wyraźną tożsamość. Zaaranżowana na czerwonym dywanie, z iście odpustową intensywnością nawoływała do oglądania. Jednak dla zwiedzających ludowy kontekst był interesujący, ale nie najistotniejszy. Tent to wystawa dizajnu, w dodatku komercyjna. Przedstawione przedmioty zaistniały jako współczesne wzornictwo. Jako atrakcyjne produkty. Stołki Pieńki czy Drabiny do siedzenia Malafora, lampy Wiecha Agnieszki Lasoty (il.7) czy składane z minigwiazdeczek lampy Ćma (il. 14) i Estrella Kafti, wspomniane już dywany Aze oraz Rusin i Czop przyciągały amatorów dizajnu, a nie miłośników folkloru. Każdy z osobna nie przywiódłby na myśl żadnych etnoskojarzeń. Zebrane razem nabrały silnej lokalnej identyfikacji, ujawniały tożsamość, która gdzieś głęboko w nas siedzi.
Ta tożsamość przejawia się różnie. Czasem przez świadome sięganie po motywy, przetwarzanie i interpretację. Najbardziej świadomie w wypadku Aze, czyli Anny Kotowskiej i Artura Puszkarewicza, którzy celowo tak projektują obiekty, aby mogły być wytwarzane przez rzemieślników. Żeby to robić, musieli posiąść wiedzę, doświadczenie i umiejętności lokalnych rzemieślników. Tych dwoje od kilku lat z powodzeniem realizuje koncepcję, którą jako nowe myślenie przywiozła w tym roku do Polski Li Edelkoort. I dobrze, czasem łatwiej usłyszeć, kiedy mówi ktoś z zewnątrz.
Równocześnie także w Londynie, w RIBA (Royal Institute of British Architects), odbyła się wystawa architektoniczna przygotowana przez Grzegorza Piątka i Brytyjczyka Roba Wilsona. Dotyczyła tożsamości architektury; tożsamości indywidualnej, lokalnej, regionalnej i narodowej. Zbudowana z dwóch części – „Constructing Identity” i „Living Identity” – zadała podobne pytania i doprowadziła do podobnych wniosków. Postawiła na jednej szali m.in. pawilony Expo 2005 i 2010 oraz Stadion Narodowy z czytelną i ewidentną lokalną identyfikacją, projektowane właśnie tak, by były zidentyfikowane i osadzone. Na drugiej szali znalazły się w założeniu oderwane od kontekstu przykłady polskiego modernizmu, budownictwa wielorodzinnego czy architektury przemysłowej, które przez konteksty przemian historycznych i artystycznych nabrały lokalnego, wyrazistego charakteru, m.in. zindywidualizowane przez użytkowników gdańskie falowce czy Bolko Loft, który powstał w poprzemysłowym budynku nieczynnej kopalni.
Aż wreszcie pod koniec roku padło pytanie: „Co to jest etnodizajn?”. Postawiono je w Krakowie, organizując festiwal pod takim właśnie tytułem. W jego ramach odbyły się m.in. wystawa i panel dyskusyjny. Dyskusja pozostawiła pytanie otwarte, choć poruszono wiele wątków i kontekstów. Ponieważ organizatorem całości było Muzeum Etnograficzne, w dyskusji większy nacisk położono na wątek formy niż funkcji. Czy T‑shirt z nadrukiem ludowym (il. 1) jest etnodizajnem, czy nie jest? A może tylko nadruk jest dizajnem? Ale i to niekoniecznie. Nadruk z Chrum.com, który w formie ludowej wycinanki komentuje zjawiska społeczne, tworzy nowe przysłowia i odnosi się ewidentnie do współczesności, etnodizajnem jest. A nadruk z cepeliowskim kogutem, nagminnie sprzedawany na lotniskach jako pamiątka z Polski, jest raczej zdobnictwem i stylizacją.
W odniesieniu do funkcji, która interesuje nas nie mniej niż forma, pojawił się wątek koszyków wyplatanych ze sznurka i cudownej polskiej umiejętności robienia czegoś z czegoś całkiem innego. Wynalazczość, przekształcanie, adaptacja funkcji rzeczy także jest etnodizajnem. Jest też znakomitym polem badań dotyczących funkcji, ergonomii i paru dziedzin pokrewnych.

15. Ronan Bouroullec, Erwan Bouroullec, krzesło Vegetal, prod. Vitra, 2008. Aranżacja wystawy Anna Zabdyrska

Po dyskusji, która musiała się skończyć wtedy, kiedy zaczęła być naprawdę ciekawa, otwarto wystawę z tym samym pytaniem – „Co to jest etnodizajn?” – w tytule. Ryzykowna w założeniu, budziła moje wątpliwości na etapie opisu. W realizacji okazała się świetna, co więcej, sprawiła, że można całą dyskusję rozpocząć od nowa. Oto w przestrzeń stałej ekspozycji Muzeum zostały wstawione „obce ciała”, czyli obiekty współczesnego dizajnu z całego świata. Dobrze oznaczone, prowadziły zwiedzających własną trasą, nie do przegapienia. Klucz doboru nie był dla mnie oczywisty i skłonna jestem twierdzić, że był po prostu intuicyjny. Kontekstowo okazał się znakomity. Na pewno ideą nie było pokazanie, jak współczesny projektant odnosi się do tego czy tamtego wątku lub jak współcześnie interpretuje się poszczególne motywy. Nie wiem, czy taki był zamiar kuratorki Anny Zabdyrskiej, ale dla mnie największą wartością wystawy było nie to, że zobaczyłam przedmioty stworzone przez projektantów z różnych krajów, bo i tak je znałam, choć przegląd i liczba były jak na polskie realia imponujące. Ja na nowo zobaczyłam zbiory Muzeum Etnograficznego (il. 15). To, co wydaje się nudne i znane na pamięć, postawione w nowym i zaskakującym kontekście, okazało się inne, ciekawe i nieznane. Ale też dostałam niezłego pomieszania zmysłów, bo wielu z prezentowanych obiektów nigdy bym nie podała jako przykładów etnodizajnu. A jednak na wystawie obroniły się w 100 procentach. Wygląda więc na to, że oprócz przetworzenia i reinterpretacji, nowej formy i funkcji istotny jest kontekst, w którym dany obiekt istnieje.


















































Komentarze