O autorze

Adam Twardoch

Działacz typograficzny, wiceprezes Fontlab Ltd., haker fontowy w MyFonts, projektant ogonków, krytykant, Berlińczyk z Tychów.

Ilustracje

Biblioteka projektanta

Jak projektować kroje pisma

Adam Twardoch, 11 listopada 2013

Przeczytałem ostatnio tekst, który napisałem osiem lat temu. Zauważałem w nim, że w Polsce „bardzo niewiele” dzieje się na polu projektowania liter. Teraz, po lekturze ówczesnych spostrzeżeń, dotarło do mnie, jak gigantyczna zmiana na lepsze dokonała się w ciągu ostatnich kilku lat.

Do wąziutkiego grona polskich projektantów cyfrowych krojów pisma (Łukasz Dziedzic, Artur Frankowski, Franciszek Otto) dołączyła spora grupa projektantów młodszego pokolenia. Kilka nazwisk: Barbara Bigosińska, Szymon Celej, Tomasz Fabianowicz, Viktorija Gadomska, Anna Giedryś, Michał Jarociński, Kamil Kurzajewski, Karolina Lach, Marian Misiak, Jacek Mrowczyk, Bartek Nowak, Renata Pokrywińska, Szymon Sznajder – mógłbym wymieniać dalej.

To w większości absolwenci polskich uczelni artystycznych, na których liternictwo i projektowanie krojów traktowane są coraz poważniej. Niektórzy spośród nich zdecydowali się na kontynuację nauki projektowania krojów pism na Uniwersytecie w Reading lub w Akademii Królewskiej w Hadze. Inni brali udział w coraz częściej odbywających się warsztatach projektowania krojów pism – czy to w Katowicach, pod patronatem niezmordowanej Ewy Sataleckiej („Ala ma font(a)” i „Ala ma pióro”), czy też w Warszawie, prowadzonych przez Łukasza Dziedzica w ramach Akademickiego Kursu Typografii, albo organizowanych przez Martina Majoora.

Tylko nieliczni wymienieni projektanci wiążą swoją przyszłość zawodową z projektowaniem krojów pism. Dla większości stworzenie fontu było epizodem, na co dzień zajmują się grafiką użytkową. Ale nawet dla nich przygoda z literą była przydatnym doświadczeniem. Zrozumienie budowy liter ma ogromne znaczenie dla każdego, kto projektuje logotypy czy wykonuje pojedyncze napisy. Zanurzenie się w strukturze liter to intymne obcowanie z kulturą wizualną, językową, a dla niektórych nawet muzyczną. Pozwala na zwolnienie i odnalezienie wewnętrznej harmonii — jakże potrzebnej w nieco agresywnym otoczeniu, z jakim stykamy się na co dzień.

Cieszy mnie łączenie typografii z kulturą słowa. Cieszą więc inicjatywy takie jak Fundacji ZNACZY SIĘ, która w ciągu ostatnich trzech lat zorganizowała dwa konkursy na projekt kroju pisma: jeden dedykowany Czesławowi Miłoszowi, drugi Wisławie Szymborskiej. Cieszą tym bardziej, że efekty pierwszego z nich są imponujące.

Cieszy mnie, gdy ludzie piszą o typografii, szczególnie, gdy piszą dobrze i pięknie. Na półce (a jeszcze lepiej: na szafce nocnej) grafika lub typografa powinny się zatem znaleźć książki Andrzeja Tomaszewskiego: Architektura książki (COBRPP), a także wydane przez ogme.pl Giserzy czcionek w Polsce Szelest kart. Bibliografia sentymentalna. Tomaszewskiego po prostu świetnie się czyta, bo to typograf-prozaik. 

Andrzej Tomaszewski „Szelest kart. Bibliografia sentymentalna”

Andrzej Tomaszewski „Szelest kart. Bibliografia sentymentalna”

Andrzej Tomaszewski „Szelest kart. Bibliografia sentymentalna”

Następnie warto sięgnąć po wydane przez d2d.pl Elementarz stylu w typografii Roberta Bringhursta i Człowieka i jego znaki Adriana Frutigera. Po Bringhursta, bo to typograf-poeta, a po Frutigera, bo to typograf-filozof. Do półki dostawiamy Pierwszą pomoc w typografii Friedricha Forssmana, Hansa Petera Willberga (słowo/obraz terytoria) i Krótkie teksty o sztuce projektowania Krzysztofa Lenka (tamże) oraz Nową typografię Jana Tschicholda (Recto verso). Następnie wydane przez wydawnictwo Karakter: Miliard rzeczy dookoła Agaty Szydłowskiej, Nie gęsi Piotra Rypsona, Widzieć/wiedzieć pod redakcją Jacka Mrowczyka i Przemka Dębowskiego, PGR Jacka Mrowczyka i Michała Wardy oraz Jak zostać dizajnerem i nie stracić duszy Adriana Shaughnessy’ego, a także wydane przez d2d.pl Detal w typografii Josta Hochulego i Typografia książki. Podręcznik projektanta Michaela Mitchella i Susan Wightman. Nasza półka (typo)graficzna waży już całkiem sporo, choć jest na niej miejsce jeszcze dla jednej pozycji. Ale o niej za chwilę.

Lista wymienionych wydawnictw to w zasadzie dzisiejsze polskie typograficzne „who is who”. Za warszawskim ogme.pl stoi Robert Chwałowski, autor pionierskiej Typografii typowej książki, twórca Akademickiego Kursu Typografii, niestrudzony popularyzator dziedziny. Za łódzkim Recto verso — Martyn Kramek, typograf równie cyfrowy co analogowy. Za gdańskie słowo/obraz terytoria odpowiadają Janusz Górski i Stanisław Rosiek. Ten drugi to istny człowiek renesansu — nie tylko historyk literatury, pisarz, wykładowca akademicki i prezes — ale też główny projektant i typograf swojego wydawnictwa, w tej roli (chyba ze skromności) ukrywający się pod pseudonimem Stanisław Salij. Filarem krakowskiego wydawnictwa Karakter jest Przemek Dębowski, który do typografii doszedł przez projektowanie okładek i plakatów. Za drugi krakowski dom wydawniczy, d2d.pl, odpowiada zaś Robert Oleś – projektant książek, znakomity wykładowca i mistrz mikrotypografii, który perfekcjonizmem dościga legendarnego Jana Tschicholda. Na tej liście nie może oczywiście zabraknąć Jacka Mrowczyka i Kuby Sowińskiego, współtwórców 2+3D.

Aż trudno uwierzyć, ale wszystkie wymienione pozycje ukazały się na polskim rynku w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat. W tym czasie powstała też większość wspomnianych wydawnictw! Gdy w 2006 roku wraz z Robertem Olesiem i Piotrem Sierżęgą przystępowałem do redakcji Elementarza stylu w typografii, wydawało nam się, że to donkiszoteria, przedsięwzięcie zupełnie jałowe. Minęło parę lat – i w miejscu kilku samotnych roślinek zasadzonych wbrew logice na pustynnym ugorze pojawił się ekosystem o amazońskim rozmachu.

Proszę Państwa! Gdy widzę to pasmo nieprzerwanych sukcesów naszej narodowej typograficznej reprezentacji, wzruszenie odbiera mi głos… Nim jednak zamilknę, pozwolę sobie wspomnieć o kolejnej książce, która powinna trafić na naszą typograficzną półkę. Do tej pory zebraliśmy na niej pozycje poświęcone grafice i typografii użytkowej. Brakowało wciąż książki o tworzeniu liter.

***

d2d.pl wydało właśnie książkę Jak projektować kroje pisma. Od szkicu do ekranu. To świetny poradnik dla tych, którzy chcą zmierzyć się z projektowaniem krojów pisma i tworzeniem fontów, jak i dla każdego, kto chciałby podszlifować swój warsztat graficzny i przeżyć przygodę z literą. Miałem przyjemność pracować nad redakcją tej książki i – mimo wieloletniej praktyki – odkryłem w niej kilka ciekawych niespodzianek.


José Scaglione, Laura Meseuger, Cristóbal Henestrosa
Jak projektować kroje pisma. Od szkicu do ekranu
d2d.pl, Kraków 2013, przełożyła Nina Pluta, redaktor prowadzący Robert Oleś, konsultacja merytoryczna Adam Twardoch, opracowanie graficzne Robert Oleś, 144 strony, 24 ×16 cm, cena 45 zł, ISBN 978-83-927308-7-3


Autorzy Cristóbal Henestrosa, Laura Meseguer i José Scaglione pochodzą z krajów hiszpańskojęzycznych z obu stron Atlantyku. Choć to kraje o stosunkowo ubogiej tradycji typograficznej – projektowanie krojów pisma w tych rejonach przeżywa dziś istną eksplozję. Dizajnerzy cenią sobie płynącą stamtąd świeżość, a dzięki internetowym kanałom dystrybucji fontów argentyńscy czy meksykańscy projektanci pism znajdują klientów na całym świecie. Dla autorów książki granice geograficzne nie mają znaczenia – liczą się dobre pomysły i determinacja. I tę myśl można zadedykować również polskim adeptom cyfrowego czcionkarstwa.

Cała trójka to typografowie średniego pokolenia, doskonali praktycy z solidnym wykształceniem. Studiowali projektowanie krojów pism w trzech najlepszych ośrodkach na świecie (Reading, Haga oraz nowojorskie Cooper Union). Oryginalne wydanie książki było pierwszą tego typu publikacją w świecie hiszpańskojęzycznym – więc autorzy dołożyli starań, by projektowanie pism opisać zwięźle, ale możliwie szeroko. Stąd formuła Jak projektować… może się świetnie sprawdzić jako wprowadzenie do tworzenia liter dla polskich projektantów. W miejsce wyczerpujących rozważań historycznych czy szczegółowej do bólu analizy powstawania kroju pisma, znajdziemy tu praktyczne porady dotyczące wszystkich aspektów tworzenia fontu – od koncepcji i organizacji projektu, przez kwestie czysto liternicze, aż po podstawy technologii, marketingu i zagadnienia prawnolicencyjne.

Część rozdziałów składa się z osobnych esejów wszystkich trojga autorów, różniących się trochę stylem i reprezentujących nieco odmienne spojrzenia na projektowanie pism. W efekcie zamiast nudnego wykładu dostajemy wartką narrację w formule dyskusji. To zdecydowany atut tej książki. Atutem jest też staranne tłumaczenie i redakcja dokonana w ścisłej współpracy z autorami.

Jak projektować kroje pisma. Od szkicu do ekranu Henestrosy, Meseguer i Scaglionego to książka „akurat” dla grafika, ilustratora, plakacisty, projektanta serwisów WWW. Dla tych, którzy chcą poważnie zabrać się do projektowania krojów, publikacja ta jest obowiązkowym wstępem.

 

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj