Transport
Štefan Klein
Pierwszy raz o Štefanie Kleinie usłyszeliśmy od studentów powracających ze stypendium z Bratysławy. W ich opisie jawił się on jako pedagog charyzmatyczny, który potrafił nakłonić do kreatywności i otwartości. Nie dziwi więc, że jego Pracownia Projektowania Środków Transportu jest oblegana przez coraz większą rzeszę chętnych. Jako dizajner zdobył już międzynarodowe uznanie, projektując różnego rodzaju pojazdy, od motorowerów i samochodów, do koparek i lokomotyw.
Agnieszka Tatka, Piotr Grzyb: Zajmuje się Pan projektowaniem środków transportu, wykłada Pan również na uczelni. Czy czuje się Pan bardziej konstruktorem, artystą czy może pedagogiem?
Štefan Klein: Pedagogiem nie czuję się wcale. Nie chcę być „pedagogiem” ani w dizajnie, ani w sztuce. Czuję się raczej organizatorem życia na uczelni. Nie nauczam swoich studentów, tylko prowokuję ich do twórczego myślenia. Najważniejsza jest dla mnie dyskusja – to forma dydaktyki, którą preferuję. Twórczego komunikowania się uczył mnie od dziecka ojciec, który był inżynierem, konstruktorem i wynalazcą. Zimą, kiedy szliśmy na sanki, ojciec wyciągał papier i razem rysowaliśmy nowe, ulepszone projekty szybkich, ciekawszych sanek. Ojciec latał na aeroplanach, więc często inspirowaliśmy się formami latających wehikułów. Fascynuje mnie tworzenie nowej rzeczywistości. Nie ma dla mnie wyraźnego podziału pomiędzy twórczymi zawodami, jakimi są dizajner, inżynier czy artysta. Nie można zaszufladkować siebie do jednego z nich, ponieważ ograniczyłoby to pole widzenia, a tym samym możliwości działania. Projektując, trzeba czerpać wiedzę z różnych dyscyplin. Wierzę w racjonalizm. Zazdroszczę ludziom renesansu, ludziom uniwersalnym, których twórczość wiązała się z wieloma dziedzinami. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach to już niemożliwe, bo poszczególne dziedziny nauki poczyniły zbyt wielkie postępy.
Ecorider – prototyp skutera producent: Vosked Kriváň, 1990
Czy może Pan krótko nakreślić swoją drogę do projektowania środków transportu? Od jak dawna dominuje ono w Pana działalności? Jaki rodzaj pojazdów najbardziej interesuje Pana jako projektanta?
Jak już wspomniałem, te moje zainteresowania rozwijają się od dzieciństwa. Wiele nauczyłem się od ojca, który opatentował szereg własnych projektów, na przykład elektromobil. Wciąż mam stary film, nakręcony amatorską kamerą, o wspólnie opracowanych wynalazkach. Od zawsze wiedziałem, że chcę robić to, co robię. Swego czasu lubiłem również rzeźbić. Ojciec podarował mi kiedyś album Moore’a, którego bardzo lubię, podobnie jak Marino Mariniego. Jako młodego chłopaka fascynowało mnie Narodowe Muzeum Techniki w Pradze, spędzałem tam całe godziny.
Skończyłem dwie szkoły wyższe. Najpierw Wyższą Szkołę Techniczną, gdzie nauczyłem się podstaw fizyki, inżynierii itd., ale nie tego, jak być kreatywnym. Dopiero na Akademii Sztuk Pięknych w Bratysławie nauczyłem się korzystać ze swojej wiedzy dla stworzenia czegoś nowego. Zawsze lubiłem podróżować. Wydaje mi się, że szczególnie studenci powinni dużo podróżować i poznawać, widzieć i wiedzieć, aby otworzyć się na świeże pomysły i rozwiązania. Po ukończeniu Akademii pojechałem do Francji na studia podyplomowe. Był to rok 1989, po rewolucji, wszyscy byli wtedy podnieceni ideą nowej, otwartej Europy, wolności podróżowania. Tam, jako pracę dyplomową, zrobiłem naiwne latające auto, czyli Aeromobil. Mój profesor również był fantastą i bardzo mu się mój pomysł podobał. Przednia kopułka aeromobilu, wykonana z pleksiglasu, zapewniała szeroki kąt widzenia. Podczas realizacji i testów po raz pierwszy poznałem wspaniałe uczucie unoszenia się w powietrzu, choćby przez parę sekund, w pojeździe własnego pomysłu.
Projektowałem różne pojazdy – od bambusowego rowerka do lokomotywy. Interesuje mnie wszystko, co służy przemieszczaniu się, mam przy tym ogromną potrzebę różnorodności, dlatego nie chciałbym być konstruktorem jednego tylko typu wehikułów.
Jak wygląda proces projektowania tak złożonych obiektów? Jeden człowiek nie jest chyba w stanie zaprojektować w rozsądnym czasie całego samochodu. Jak przebiega podział pracy i specjalizacji między dizajnerami pracującymi przy jednym projekcie?
Wszystko zależy od zadania. Pierwszym i najważniejszym etapem projektowania są szkice, w których projektant swobodnie wyraża swoje pomysły. Tam zawarte są podstawowe idee. Następnym etapem jest wizualizacja i animacja, gdzie trzeba już realnie spojrzeć na własną koncepcję, uzmysłowić sobie oraz umiejscowić wszystkie elementy składowe wehikułu. Później przychodzi kolej na model w skali 1:4, wyrabiany z pianki modelarskiej, drewna lub plastiku. Po dopracowaniu szczegółów z podobnych materiałów buduje się model w skali 1:1. Teraz używa się do tego komputerowo sterowanych frezów, umożliwiających precyzyjne cięcia. Niedługo takie urządzenie będziemy mieć w szkolnej pracowni. Po tym wszystkim przychodzi czas na prototyp.
LEA – lekki elektryczny samochód producent: Wusam, j.s.c., Zvolen, 1998
Podział pracy między dizajnerami zależy od projektu. Kiedy zatrudnia ich określona firma, ona sama ustala reguły i podział pracy. Jest to różnie rozwiązywane. Czasami samodzielnie decydowałem o rozwoju dalszej pracy, ale bywało, że musiałem się godzić na kompromisy. Dobrze zgrany zespół ludzi mądrych i dysponujących dużą wiedzą, sprzyja elastyczności pracy i powstaniu wielkich projektów. Najlepsze projekty są wynikiem pracy zespołowej. Niekiedy jednak projektanci nie potrafią przyjąć jednego toru myślenia, a wtedy efektywność ich pracy jest znikoma. Zdarzyło mi się odłączyć od zespołu i projektować na własną rękę. Lubię pracować w pojedynkę. Wiele wielkich, przełomowych wynalazków powstało w wyniku genialnej myśli jednego człowieka – myślę chociażby o Einsteinie, Ciołkowskim. Samotny duch jest motorem postępu.
Jeśli chodzi o czas powstawania projektu, to za przykłady rekordów posłużyć mogą projekty samolotów, które powstały w ciągu 90 do 100 dni.
Jak stara się Pan uwzględnić aspekty ekologiczne, które w tej branży wydają się szczególnie trudne?
Tak, to prawda, ekologia w przemyśle transportowym jest sprawą dyskusyjną. Ja jednak stoję w opozycji do ekologów, którzy na protestacyjne mityngi przyjeżdżają drogimi samochodami, w skórzanych butach i fabrycznie wyprodukowanych ubraniach. Żyjemy w czasach, kiedy sprawne przemieszczanie się jest sprawą podstawową.
Wózek do golfa, producent: Melex, Polska, 1995
Ekologii poświęca się przy projektowaniu środków transportu wiele uwagi. Istnieją już przykłady samochodów podlegających w całości recyklingowi, stosuje się specjalną gumę, metal, plastiki, które nadają się do powtórnego przerobu lub ulegają biodegradacji. W ostatnich latach zmniejszono zapotrzebowanie samochodów na paliwo z 15 do 2,5 l/100 km. Volkswagen, z którym współpracujemy, przeprowadza obecnie eksperyment zredukowania zużycia paliwa do 0,1 l/100 km. Poszukuje się alternatywnych źródeł energii do napędzania pojazdów. Obecnie w centrum uwagi dizajnerów jest redukcja. Redukcja rozmiarów, ilości paliwa, materiału lub redukcja środków transportu jako takich. Przemieszczamy się wirtualnie za pomocą komputerów i internetu. Odbywają się konferencje i seminaria nie wymagające fizycznej obecności uczestników. Redukcja była niedawno tematem prac moich studentów i wciąż dużo o tych problemach dyskutujemy.

















































Komentarze