O autorze

Władysław Serwatowski

Dr UW, scenarzysta, komisarz wystaw sztuki współczesnej, nauczyciel akademicki w Afryce, Ameryce, Azji i Europie; recenzent, publicysta, weksylolog; założyciel Centrum Flagi Ziemi w Warszawie, 1978

Projektowanie graficzne

Znaczki dla Elżbiety II

Władysław Serwatowski , 12 sierpnia 2011

W Bibliotece Publicznej m.st. Warszawy zorganizowano wystawę indywidualną Davida Hillmana (czynna od 27 lipca do 17 sierpnia 2011). Twórca, urodzony w Oksfordzie w 1943 roku, pokazał książki, plakaty, identyfikacje wizualne, projekty gazet, wzorniki pism drukarskich, obrazy i flagi. Atrakcją była prezentowana publicznie po raz pierwszy seria 30 znaczków olimpijskich dla brytyjskiej Poczty Królowej Elżbiety II. Liczba znaczków nawiązuje do faktu, że Letnie Igrzyska Olimpijskie, które 27 lipca 2012 rozpoczną się w Londynie, będą trzydziestymi.

Autora projektów wystawionych w Warszawie znam od 1984 roku. Jest twórcą cenionym w europejskich redakcjach prasowych, agencjach reklamowych i w biznesie. Ma opinię kreatywnego, systematycznego, bezpośredniego i precyzyjnego. Cechuje go dystans do spraw bieżących, które zna, ocenia i często komentuje z dużym poczuciem humoru.

David Hillman czuje się grafikiem i projektantem, także artystą, który potrafi oczarować odbiorców pomysłowym rozwiązaniem plastycznym zleconego zadania. Rozbawiony moją charakterystyką, odpowiada: Tak kiedyś myślałem, ale od wielu lat jestem projektantem, a więc przede wszystkim przedstawicielem biznesu usługowego. Pomagam klientowi pokazać poziom jego produktu. Jest wiele rodzajów produktów, zatem i moje projektowanie jest wielce zróżnicowane. Początek projektowania to rozmowa ze zleceniodawcą. Niekiedy pierwsza, a czasami kolejna, gdy dotyczy nowego zamówienia. Z doświadczenia wiem, że warto zatrzymać klienta, który potrzebuje mojej ekspertyzy. Najważniejsze jest pierwsze 30 minut rozmowy. W tym czasie powinno dojść do porozumienia. Gdy jest inaczej, nasze drogi się rozchodzą.


Logo firmy deweloperskiej Wave z Bangkoku

Logo firmy deweloperskiej Wave z Bangkoku

Logo firmy deweloperskiej Wave z Bangkoku

Czy zdarzało się, że byłeś pewny swoich racji i wiedziałeś, że twój pomysł może być zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem zadania?
W 1988 roku miałem przeprojektować liberalny dziennik „The Guardian”, ukazujący się w Londynie od 1961 roku. Jest to gazeta, w której dominuje tematyka międzynarodowa, literacka i artystyczna. W wydaniu jako tygodnik są m.in. przedruki z amerykańskiego „The Washington Post” i francuskiego „Le Monde”. Właściciel gazety oczekiwał, że nowymi projektami kolumn zafascynuję czytelników, przez co zwiększy się jej sprzedaż. To są stałe i trudne do spełnienia marzenia każdego wydawcy. Dziennik, który dzisiaj jest w całości kolorowy, wtedy był jeszcze czarno-biały. Stosowano w nim tylko dwa kroje pisma w dwóch wielkościach. Moja ingerencja polegała na wprowadzeniu nowych stopni pisma oraz radykalnym zróżnicowaniu wielkości ilustracji i sposobów włamywania ich w tekst. Gazeta codzienna miała codziennie inny układ kolumny. Wywołało to zainteresowanie, a nawet entuzjazm czytelników i w rezultacie przyniosło znaczący wzrost sprzedaży, a tym samym większe korzyści dla ogłoszeniodawców i właścicieli dziennika.

The Guardian

The Guardian

The Guardian

Czy ktoś z współpracowników zapisał się na zawsze w twojej pamięci?
W latach siedemdziesiątych pracowałem w „The Sunday Times”. Projektowałem kolorowy dodatek. Do współpracy zaprosiłem Amerykanina Mana Raya, którego właściwe nazwisko brzmiało Emmanuel Rudzitsky. To była wyjątkowa osobowość. Fotograf i reżyser związany z dadaizmem i surrealizmem. Znałem jego awangardowe filmy, wybitne fotografie francuskiej modelki Kiki (Alice Prin) oraz historię artystycznej przyjaźni z Marcelem Duchampem. Man Ray porzucił dadaistyczny Nowy Jork i przeniósł się na wiele lat do Paryża, na Montparnasse. To on przewartościował fotografię i uczynił z niej odrębną dyscyplinę sztuki. Do fotografii pozowali mu Gertruda Stein, Jean Cocteau, James Joyce, Max Ernst, Joan Miró i Pablo Picasso. Nie wahałem się zaprosić Mana Raya do współpracy, prosząc, aby fotografował francuską gwiazdę filmową Cathrine Deneuve, znaną z kultowych filmów: Wstrętu Polańskiego, Piękności dnia Buňuela i Polowania na mężczyznę Molinaro. Man Ray zaproszenie przyjął. Stosował własną technikę pseudosolaryzacji, która w literaturze fotograficznej nazywa się od jego nazwiska rayografią. Efekty jego pracy z Cathrine Deneuve i zdecydowane zróżnicowanie przeze mnie kadrów fotografii w różnych miejscach gazety zaowocowały wzrostem nakładu, sukcesem ogłoszeniodawców, wydawcy i moim jako redaktora prowadzącego. Na zawsze zapamiętałem Mana Raya jako znakomitego mistrza, którego dom był nasycony sztuką. Z perspektywy czasu oceniam, że był jedynym fotografikiem, który intuicyjnie wiedział, kiedy ma zrobić zdjęcie. Nie zaskakiwały go reakcje fotografowanych, przewidywał gesty, miny, niekonwencjonalne zachowanie. Gdy pod koniec życia wrócił do Los Angeles, pisał do mnie, że Paryż i Montparnasse były jego prawdziwym i szczęśliwym domem. Współpraca układała nam się znakomicie aż do śmierci Mana Raya 18 października 1976 roku. Został pochowany na paryskim cmentarzu Montparnasse.

Identyfikacja corocznej wystawy Interior Design International

Czy na początku swojej kariery zawodowej miałeś mentora, którego rady stosowałeś?

Identyfikacja corocznej wystawy Interior Design International

Identyfikacja corocznej wystawy Interior Design International

Czy na początku swojej kariery zawodowej miałeś mentora, którego rady stosowałeś?

Miałem dwóch kolegów, których uwagi zapamiętałem na zawsze. Peter Knapp, dyrektor artystyczny paryskiego pisma „Elle”, trafnie radził mi: „Bądź sobą”. Mark Boxer – dyrektor finansowy „The Sunday Times”, gdzie podjąłem pierwszą pracę po ukończeniu London School of Printing (obecnie London School of Communication) – powtarzał: „Zawsze postępuj zgodnie z tym, w co wierzysz”. Tym radom jestem wierny do dzisiaj. Mogę przez to stracić klienta, ale bardziej cenię swoje zasady i poczucie, jak być powinno, niż oczekiwania rozmówcy czy zleceniodawcy.

The Stage

The Stage

The Stage

Nova

Nova

Nova

Czy dostrzegasz jakieś istotne zmiany w projektowaniu graficznym?
Zasadnicza zmiana to dynamiczny rozwój środowiska. Gdy zaczynałem pracę w Anglii, środowisko projektantów było małe i bardzo przyjazne. Teraz jest duże i ostro rywalizuje. Koleżeńskie relacje przetrwały tylko między tymi, którzy ze sobą nie konkurują. Taka atmosfera była w naszej grupie Pentagram w Londynie. Uważam, że o swojej działalności należy mówić i pokazywać jej efekty. Dzisiaj, gdy uczestniczę w jury jakiegoś konkursu, odnoszę wrażenie, że młodsi jego członkowie nie potrafią ocenić wartości projektów bez wcześniejszego obejrzenia dorobku, sprawdzenia dyplomów i nagród wcześniej przyznanych uczestnikowi konkursowej rywalizacji. Wyczucie stylu i jakości dzieła bez rekomendacji czy podpowiedzi często wydaje im się niemożliwe. Dla rozpoznania zaplecza i dorobku autora wykorzystują komputery i zasoby internetowe. Pewnie można tam też sprawdzić, że to, co teraz mówię, mówiłem wcześniej w innych wywiadach. Nasza rozmowa dla 2+3D jest pierwszą, ale moje spostrzeżenia i uwagi są powtórzeniem tego, w co wierzę i odbiciem mojego postępowania w zawodzie. Pamiętajmy, że w projektowaniu komputer nie zajmuje pierwszego miejsca. Wyprzedzają go zawsze papier i ołówek, idące za pomysłowością, która jest wartością pierwszorzędną.

Czy to oznacza, że najlepsi dizajnerzy nie mają własnego stylu?
Zawsze uważałem, że kierowanie się tylko stylem z własnej przeszłości w chwili, gdy zaczyna się cokolwiek projektować, jest absurdalne. Wyznaję i stosuję zasadę, że każdy mój projekt ma być czytelny, radosny i zapamiętywalny. W poszczególnych przypadkach te cechy mogą wystąpić z rozmaitą intensywnością, ale tożsamość projektu ze stylem projektanta można rozpoznać po kompozycji, a nawet po konsekwentnym stosowaniu określonego kroju pisma.

Freedom stamps

Freedom stamps

Freedom stamps

Czy projekt znaczków olimpijskich na przyszłoroczne igrzyska w Londynie nastręczał jakichś szczególnych trudności?
Znaczki, które są na mojej wystawie w Bibliotece na Koszykowej ukazywały się przez trzy lata. Dziesięć znaczków otwierających serię weszło do obiegu w 2009 roku, pierwszym dniem obiegu drugiej dziesiątki był 27 lipca 2010, a ostatniej właśnie 27 lipca 2011, czyli termin otwarcia warszawskiej wystawy. Obrazy poświęcone poszczególnym dyscyplinom olimpijskim przedstawiło wielu autorów i liczne agencje projektowe. Moim zadaniem było wybranie projektów, które najlepiej oddają ducha poszczególnych dyscyplin i nadanie trzem seriom, a w konsekwencji i całej kolekcji, jednorodnej formy. Wiedziałem, że ostateczna akceptacja każdego znaczka nie należy do mnie, ale do właścicielki brytyjskiej poczty, czyli królowej Elżbiety II. 



Wśród filatelistów krąży pogłoska, że na zaprojektowanie tych 30 znaczków było mniej czasochłonne niż wybór umieszczonego na nich profilu królowej…
To są tajemnice zawodowe, więc nie mogę potwierdzić ani komentować takich informacji. Trzeba pamiętać, że między moim studio a królową było wiele instytucjonalnych ogniw pośrednich. Jak widzisz, wszystkie trzy serie znaczków ukazały się w zapowiedzianych terminach i tworzą spójny, historyczny dokument życia sportowego i społecznego.

Czy znaczki mają elementy wyróżniające?
Tak. Na każdym jest znak „IO 2012 London” zaprojektowany w agencji Wally'ego Olinsa, znanego Polakom z kilkuletniej współpracy z Instytutem Marki Polskiej w Warszawie, gdzie prowadzono badania dotyczące idei przewodniej dla krajowej marki narodowej. Jedyny napis na każdym znaczku to angielska nazwa dyscypliny sportu.
Zamiast nominałów mają oznaczenie „1st”, które mówi, że ich wartość odpowiada opłacie za wysyłkę zwykłego listu na terenie Wielkiej Brytanii. Nie ma nazwiska autora znaczka, ani informacji o kraju, który wprowadził go do obiegu. Pod tym względem znaczki wydawane w Wielkiej Brytanii są na świecie wyjątkiem. Symbolem zastępującym nazwę kraju, a zarazem gwarancją rzetelnej realizacji opłaconej usługi, jest profil królowej Elżbiety II.    

Z brytyjskim projektantem rozmawiał Władysław Serwatowski

System informacji wizualnej dla londyńskiego muzeum marynarki

System informacji wizualnej dla londyńskiego muzeum marynarki

System informacji wizualnej dla londyńskiego muzeum marynarki

Logo wydawnictwa specjalizującego się w tradycyjnej literaturze walijskiej

Logo wydawnictwa specjalizującego się w tradycyjnej literaturze walijskiej

Logo wydawnictwa specjalizującego się w tradycyjnej literaturze walijskiej

Logo oprogramowania ułatwiającego zakupy on-line

Logo oprogramowania ułatwiającego zakupy on-line

Logo oprogramowania ułatwiającego zakupy on-line

Logo firmy PR Mark Borkowski Consultancy

Logo firmy PR Mark Borkowski Consultancy

Logo firmy PR Mark Borkowski Consultancy

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj